niedziela, 24 listopada 2013

Potwory wschodzącego księżyca ...

     Za dnia człowiek a w nocy bestią się staje by zabijać... Kontrole traci gdy księżycowy blask pada na ciało jego, skóra pęka i ciało potwora się wyłania... Wyje w niebo i krzyczy ,,Łowy rozpoczęte!" ... 

     W dzień nie wyjdzie, w nocy po niebie się przemknie... Cichy i spokojny ten łowca w skórze ludzkiej kryje się, a gdy zbliży się to swymi kłami życie Ci odbiera i nerkar czerwony z szyji wypije... Tak szybko jak przybył, tak szybko znika i twe życia zabiera...

    Gdy spisz zjawia się po Ciebie... Najpierw we śnie Ci w głowie pomiesza, gdy się obudzisz uwodzić Cię będzie by wkońcu swym pocałunkiem życie z Ciebie wyssać całe... Zjawa ta z Demońskiego pochodzenia się do każdego, Ona chce życia twego i serca by wiecznie żyć ...
  
   Z Cienia nie wychodzi a nim tylko chodzi, przyczepia się do Ciebie i powoli twą energie skrada... Delikatnie twą dusze odbiera i umysł w czarną rozpacz wprawia... Cieniem zwie się to mroczne stworzenie, złodziejem dusz nazwij go bo nie odczepi się nigdy aż swe oczy na zawsze nie zamkną się...

Nadszedł czas prawdy 2/3

Uczty koniec nastał, prawda odkryta w sercu zagościła i nowe moce przynosiła... Wizje te, uzdrawianie się, szał i spokój w duszy mej grające melodie te przez lat tyle... Wszystkie karty odkryte po to by zrozumieć tylko wnętrze swe... Ogień w sercu który płonie, błyskawice przez ciało me przechodzące i wodę w duchu mym ożywioną, wiatru chłodny podmuch... Pytań mych wiele zostało ale odpowiadać im się nie chciało, spotkanie końca się doczekało i pożegnać się towarzystwo musiało... Mnie odesłano wraz z Sukubem tym w suknie czarną ubraną o włosach białych niczym śnieżny puch... Tak i nasze rozstanie nadeszło do kolejnej nocy lecz nim to nastało pocałunku słodyczy Me ciało zaznało z ust Piękności Piekieł... Radość ta zapamiętana na zawsze będzie w sercu mym ale gdy otworzyłem oczy swe jej już nie było, już w ciemnościach się rozpłynęła... Teraz czekać będę przez dzień cały aż kolejną prawdę odkryć będę wstanie...

Potęga słabego...

Nie jestem bohaterem, jestem według innych prawdziwym zerem... Cicho spoglądam, słowem odezwać się nie mogę, chcą wyniszczyć Mnie aż poddam się... Nic z tym nie robię, niczym się nie chwale i życie swe myślami zawale a gdy nadejdzie chwila ta to stanę na ubitej ziemi... Nad kościami poległych, nad knowaniami podstępnych, nad kłamstwami podłych będę stał i się śmiał... Zapamiętajcie słowa te ,,Dziś ofiarą jestem a jutro prawdziwym drapieżnikiem stanę się..."