Za dnia człowiek a w nocy bestią
się staje by zabijać... Kontrole traci gdy księżycowy blask pada na ciało jego,
skóra pęka i ciało potwora się wyłania... Wyje w niebo i krzyczy ,,Łowy
rozpoczęte!" ...
W dzień nie wyjdzie, w nocy po niebie się
przemknie... Cichy i spokojny ten łowca w skórze ludzkiej kryje się, a gdy
zbliży się to swymi kłami życie Ci odbiera i nerkar czerwony z szyji wypije...
Tak szybko jak przybył, tak szybko znika i twe życia zabiera...
Gdy spisz zjawia się po Ciebie... Najpierw we śnie Ci w głowie
pomiesza, gdy się obudzisz uwodzić Cię będzie by wkońcu swym pocałunkiem życie z
Ciebie wyssać całe... Zjawa ta z Demońskiego pochodzenia się do każdego, Ona
chce życia twego i serca by wiecznie żyć ...
Teksty nie są doskonałe lecz będę się starał je poprawiać gdy znajdę czas... Gdy jeśli chcecie pomóc to piszcie i ulepszajcie je do woli lecz proszę o kopie na PW.
sobota, 30 listopada 2013
Ostatnie spotkanie... Ostatnie pożegnanie...
Przyszedł czas pożegnania, ostatniego spotkania, więcej nie zobaczymy się chyba że do zaświatów wpadniecie odwiedzić mnie... A teraz żegnam się, wspomnienia zostaną a serce me oddam komu chce bo nic już nie trzyma mnie... Wznieść się muszę teraz ponad chmury albo pod ziemie się zapadnę i ogniem skórę swą zapale lecz łez swych nie wypuszczę bo mężczyźni nie płaczą nawet gdy w paszcze lwa skaczą... Arrivederci Przyjaciele ...
piątek, 29 listopada 2013
Pomoc Kruczego Anioła...
Rozpościeram skrzydła swe na niebie czarnym... W świetle księżycowego blasku przemierza świata drogi... Gdy imię jego trzy razy wypowiesz zjawi się i przy tobie, ochroni przed bólem, uleczy rany i zaprosi do zabawy ... Na jezioro księżycowe zabierze Cię, nawet do chmur podleci z Tobą i na miasto popatrzysz ... Poczujecie się niczym wolne ptaki nie zatrzymane, nie ograniczone, przez żywych zrodzone a jednak przez Aniołów i Demonów grzech zniewolone....
Piekielny Wyścig...
5...4..3..2..1. Go! Prędkość wzrasta, adrenalina na maxa, silnik wyje a samochód gna... Czas...Czas...Czas.. Sekunda może dwie a już tyle dzieje się... Krew rozlana i jedna osoba umiera ale inni nadal gonią mnie ... Prędkość rośnie i nikt nie słyszy mnie, teraz tylko przeżyć muszę w wyścigu tym o życie nowe... Ognia w piekle nie unikniesz a jeśli zginiesz to przykuty do skały zostaniesz... Nie zatrzymam się, nie zwolnię, wygrać muszę z Piekła się wydostać ! ...
czwartek, 28 listopada 2013
Lodowy Kwiat...
Północ wybiła w mieście bez świateł. Nie ma jasności, nie ma złości. W mieście tym znajduje się to, pragnienie i marzenie wielu, zwane lodowym kwiatem. Otoczone złem i mrokiem, cierpliwe i spokojne lecz prawdziwa nadzieja płynie w jego sokach. Podobno jego nektar ukojenie do ducha wpuszcza i spełnia najskrytsze marzenie a jeśli jest nie znane to odkrywa jego znaczenia. Pragnienie największe, pragnienie jedyne i przed innymi ukryte...
niedziela, 24 listopada 2013
Potwory wschodzącego księżyca ...
Z Cienia nie
wychodzi a nim tylko chodzi, przyczepia się do Ciebie i powoli twą energie
skrada... Delikatnie twą dusze odbiera i umysł w czarną rozpacz wprawia...
Cieniem zwie się to mroczne stworzenie, złodziejem dusz nazwij go bo nie odczepi
się nigdy aż swe oczy na zawsze nie zamkną się...
Nadszedł czas prawdy 2/3
Uczty koniec nastał, prawda odkryta w sercu zagościła i nowe moce przynosiła... Wizje te, uzdrawianie się, szał i spokój w duszy mej grające melodie te przez lat tyle... Wszystkie karty odkryte po to by zrozumieć tylko wnętrze swe... Ogień w sercu który płonie, błyskawice przez ciało me przechodzące i wodę w duchu mym ożywioną, wiatru chłodny podmuch... Pytań mych wiele zostało ale odpowiadać im się nie chciało, spotkanie końca się doczekało i pożegnać się towarzystwo musiało... Mnie odesłano wraz z Sukubem tym w suknie czarną ubraną o włosach białych niczym śnieżny puch... Tak i nasze rozstanie nadeszło do kolejnej nocy lecz nim to nastało pocałunku słodyczy Me ciało zaznało z ust Piękności Piekieł... Radość ta zapamiętana na zawsze będzie w sercu mym ale gdy otworzyłem oczy swe jej już nie było, już w ciemnościach się rozpłynęła... Teraz czekać będę przez dzień cały aż kolejną prawdę odkryć będę wstanie...
Potęga słabego...
Nie jestem bohaterem, jestem według innych prawdziwym zerem... Cicho spoglądam, słowem odezwać się nie mogę, chcą wyniszczyć Mnie aż poddam się... Nic z tym nie robię, niczym się nie chwale i życie swe myślami zawale a gdy nadejdzie chwila ta to stanę na ubitej ziemi... Nad kościami poległych, nad knowaniami podstępnych, nad kłamstwami podłych będę stał i się śmiał... Zapamiętajcie słowa te ,,Dziś ofiarą jestem a jutro prawdziwym drapieżnikiem stanę się..."
piątek, 22 listopada 2013
Uczta w zamku... 1/3
Z cienia wyłoniła się Kobieta
zwana Sukubem lecz inaczej przedstawić się chciała, to jednak jej rogi zdradziły
jej korzenie i demoniczne pochodzenie ... Strachu we mnie nie wywołała i do
mroku zaprosić chciała... Poszedłem z nią chodź ze snu obudziła mnie, chodź z
rozkoszy nie świadomości wyłoniła Demonicznego Ducha mego... Przez wrota Cieni
do zamku przenieśliśmy się i u pół Demonów, Czarnych Aniołów zawitaliśmy, gdy
miejsce przy stole zajęliśmy ucztę zaczęliśmy... Wina, wody źródlane i wódki,
mieli co chciałeś niczego nie brakowało lecz spytałem czym zawdzięczam
zaproszenie to ... Odpowiedz prosta nie była ... Zrozumiałem ducha mego gdy w
Piekielne Lustro spojrzałem, wtedy wszystko jasne się stało ze od małego byłem i się kryłem z moim bytem, pół Demonem i
pół Aniołem... Jak to się stało gdy się karty swe w końcu widziało opisze gdy
ucztę skończę swą ...
Miłość Sukuba...
Wyłoniła się z ciemności, piękna
niespotkana to Kobieta, uroda jej za skasuje i na wielka pochwale zasługuje...
Delikatnie mówiła i spoglądała jak zakochana chodź przez piekło znaczona bo rogi
zasłaniała i ogon sukuba posiadała lecz zła nie wyznawała... Nie ukrywała że
dość życia Demona miała i po prostu uwolnić się chciała... Nie widziałem czemu ale czułem się
jak Ona bo żyć chciałem szczęśliwie bez bólu i cierpienia a więc się przytuliłem
i jej łzy wytarłem... Nim się obejrzałem a już ranek nadchodził, lecz co
niespodziewane było że człowiekiem się stała gdy promienie słońca na nią padły a nadal moce swe posiadała... I tak
żyjemy do dziś oboje się w Demona zmieć umiemy a jednak dobra z serca nie
oddajemy...
czwartek, 21 listopada 2013
Kruczy Anioł ....
Zwą go Anielskim Krukiem...
Przelatuje tylko nocą gdy księżycowy blask spoczywa na jego Ukochanej trumnie...
Zatrzymuję się tylko nad jej grobem na chwile małą, jest cichy jak kot, i pozostawia tylko różę
czarną co noc na grobie z wyrytym napisem ,,Ukochany Aniołku"... Znika tak jak przybywa, w Cieniu się rozpływa i nawet pióra nie
zostawia... Nie wybacza, nie przebacza, urazy nie skrywa a bez łez życie mordercom odbiera a ich dusze pożera... Ciał nie zostawia tylko dwa czarne krucze pióra
wbite w ziemie pozostawia...
Kim jesteśmy? ...
Kim jesteśmy Ludzie tej ziemi...
Aniołami z Nieba strąconymi... Demonami z Piekła wypędzonymi... Istotami
stworzenia czy zniszczenia... Panami czy sługami... A może w sercach naszych
prawda nie odkryta spoczywa... Kto się nad tym zastanawia... Czasu nie mamy i życia nie zachwalamy tylko smutki i żale wywalamy...
Dwa oblicza Kroczącej Śmierci...
W ludzkich duszach skryte istoty są
różne, raz dobre a raz złe a gdy sama śmierć związać się chce powstaje Ona...
Kobieta mała, drobna i skromna, z uśmiechem i słodkim głosu brzmieniem, zawsze
pomocna i koleżeńska lecz gdy noc dochodzi śmierć opętuje Ją... Kosę samej
śmierci dzierży w dłoni swej drobnej z ciemności wyłonionej i przez miasto
przechodzi, niczym kat swą prace jak najlepiej znosi...
W duszy jej prawdziwa
Pani Śmierci powstaje, zabija każdego kto z duchem się nawinie... Dobrego i
złego, winnego i cierpiącego każdego zabije, każdemu serce przebije lecz nigdy
hańbą się nie okryje... Ten kto serca nie ma, ten kto nie żyje a chodzi, ten co
Anioła czar i klątwę Demona w piersi nosi, tylko ten co przez Piekielne Wrota
przechodzi i Bramy Niebios przekracza, tylko ten Ją poskromi kto w ciemności
widzi światła drogę i porażki nie ponosi...
wtorek, 19 listopada 2013
Pierwszy taniec...
Nie obawiaj się, nie ukrywaj się, wejdź proszę do karety mej niech do zamku zawiezie nas na bal... Przy świetle świec na żyrandolu, przy ścianach z marmuru, przy portretach przodków mych i podłożu z kamienia zatańczmy razem... Tyś Kobietą w sukni rubinowej długiej, włosy twe czarne delikatnie w loki pozwijane, delikatniejsza skóra od kaszmiru, nie zraniona, nie tknięta, niewinnością objęta... Zaś Ja Mężczyzną ubrany garnitur czarny, od lat Damą znany i przez nie uwielbiany w twym blasku skąpany... Pierwszy taniec to nasz niech nie krępuje nas prowadzony przez życia smak, od czuć, pragnień i marzeń ... Niech dźwięki te ukołyszą nerwy twe bo teraz liczymy się tylko my dwoje... Nic nas nie zatrzyma, nic nas nie powstrzyma puki muzyka gra nasza zabawa trwa, a gdy ucichnie znów rozejdziemy się, znów z świata tego znikniemy aż do kolejnego spotkania... A gdy muzyka gra niech ta bliskość nadal trwa...
niedziela, 17 listopada 2013
Przemiana w Nieziemskiego Kata...
Noc nadchodzi .... Już słońce zachodzi i ciemno się robi ... Cisza nastaje i me ciało białe się staje... W oczach złoto świeci się a uśmiech nie schodzi... Białe światło mnie ogrzewa myśli mnie w jedno składa ... Świat ludzi rozwala i w nocnych besti je układa ... Teraz człowiekiem nie jestem po niebie chodzę, na chmurach siedzę jestem jak w czarnym niebie ... Nie umieram i nie żyje jak ptak wolno szybuje i światem się raduje ... Pustkę swa w sercu odczytuje i przed niczym się nie zatrzymuje ... Śmierci się nie ukłonie, Mefistofelesowi nie pochyle, Bogowi pracy nie umilę, do Potwora się nie z niże .. . A jednak bydlaka zabije, bez łez, bez smutku serce mu z piersi wybije i jego żywot z kartki świata zmyje...
Miłość Czarnego Anioła...
Przyleciała do okna mego z nieba czarnego, odziana jak na kobiete przystało w jedwabiste ciało i suknie kaszmirową... Włosy jej czarne lekko zakręcone były a zamiary nie znane lecz w oczach jej spokój widziałem więc okno otworzyłem i do domu swego ją zaprosiłem... Zielono oka opowiadała i słownictwem swym mnie zachwycała a okazała się marzycielką wielką... Gdy słowa zamienialiśmy nasze usta się zbliżyły i w rozkoszy pocałunku się zatopiły... Gdy oczy me otworzyły się i pocałunku rozkoszy skończyły kosztować me myśli się do czarnego nieba unosiły w głowie dziwne szepty tańczyły a jej oczy z zieleni na białe złoto się zmieniły... Nim spojrzeliśmy noc się skończyć zaczynała i znikłeła znów w przestworzach czarnych lecz pamiątkę mi zostawiła... Jedno swe pióro mi ofiarowała bym i Ja po niebie nocnym mógł latać... Natępnej nocy znów przybyła lecz nie tylko Zielono oka się w przestworza wzbiła lecz i Ja mogłem, tym lotem oddać chciałem życie swe a serce ofiarować jej za to by nigdy nie żegnać się... Zakochałem się prawdziwie i na zawsze w niej w zielono okiej Czarnej Anielicy o ustach jak różany ogród, glosie jak syreni śpiew, namiętnej jak Sukkub lecz potulnej jak zakochana Driada a delikatna jak Nimfa... W idealnej Kobiecie z nocnych snów....
Syn Demona...
Urodził się jak każdy normalny niczym szczególnym nie wyróżniany lecz w duchu widzieli go z rogami, z potwornymi ostrzami, z besti pazurami... Obrażany, odtrącany przez ludzi nie kochany jednak odnalazł swój świat w sercach istot odtrąconych, przez los piekielny zranionych... Obietnica jego by nikt kogo zna nie cierpiał jak On dla tego co noc wymyka się przez okno od cienia do cienia skacze... Łzy padają i go przyciągają lecz milością nie tryskającego, w oczach jego czerwonych smutek widać wielki że znów patrzeć musi na bóle ludzkie, że znów kogoś skrzywdzi za cierpiącego... Kolejne rany na sercu swym tworzy i po nocy se chodzi ...
Historia powstawania strachu...
Działa się ta historia gdy
jeszcze powstawały nocne koszmary przez demony szkarłatne pisane wstecz... Było to miejsce czarne i kurzem otoczone bez
gwiazd, bez ludzi lecz był tam On... Widział mrok jak powstaje tam gdzie oddech
staje, gdzie oczy czernią zalane są a skora jak księżyc blada staje się... Świat
ten w barwach i odcieniach czarni maluje się... Nic się przed Tobą nie ukazuje
lecz gdy zamkniesz oczy swe światło w cieniu zobaczysz Me... Błędne ognie drogę
pokażą nam, a tam do duchów i potworków tańczących, gdzie ciarki przejdą Cię...
Chodź dalej i przeczytaj znak ten a napis Ci pokaże strach ,,Witaj w Cieniu
przybyszu" strachy żyją tu, szkielety, stwory, potwory i duchy nawet i
Anioły i Demony bawią się tu wiec nie uciekaj jeszcze bo dyniowy Król zobaczyć
Cię chce może ze strachu nie umrzesz...
Powstanie Sukuba
Ty wiesz i ja to wiem że Sukubem
stajesz się… Nikt się nie dowie tego co się stanie… Nikt nie zobaczy jak twój duch
płonie a z popiołu Demon wyłoni…
Kobieta ta już Cię ma … Jesteś jej ofiarą więc nie uciekaj już… Nie ukryjesz się przed nią, już spokojnie nie zaśniesz… Sukub Cię dopadnie wszędzie w świetle i cieniu, przed pocałunkiem jej się nie skryjesz… Zabierze Cię do piekła rozkoszy, Poddaj się jej! Już sił nie masz by uciec wiec oddaj się jej namiętności… Oddaj swe serce jej niech żyje wiecznie dzięki Tobie ….
Pragnij jej jak opętany, jak zakochany …
Kobieta ta już Cię ma … Jesteś jej ofiarą więc nie uciekaj już… Nie ukryjesz się przed nią, już spokojnie nie zaśniesz… Sukub Cię dopadnie wszędzie w świetle i cieniu, przed pocałunkiem jej się nie skryjesz… Zabierze Cię do piekła rozkoszy, Poddaj się jej! Już sił nie masz by uciec wiec oddaj się jej namiętności… Oddaj swe serce jej niech żyje wiecznie dzięki Tobie ….
Pragnij jej jak opętany, jak zakochany …
,,W Piekielnej Czeluści"
Witaj w Piekle mały tu
gorąco robi się gdy wkurwisz Mnie więc uważaj i wypierdalaj bo mordować lubię HELL YEAH! Już chodź pobawić się dalej, nie zatrzymuj się, nie powstrzymuj lecz
pędź w Piekle znajdujesz się ! Gorzej nie będzie więc nie trzymaj się ! Tu grzech
nie dosięgnie Cię zabawiaj się z Sukkubami, graj w pokera z Demonami i wystrzel
z armaty Impa ! HELL SONG zapodajemy i lawę grzejemy ! Nie pytaj się kim jest
kto bo pogubią Cie imiona, ksywy i wyryte znamiona ale Ja Ci się przedstawię
albo nie lepiej napij się!
Walczący ze Śmiercią ...
Radość odnajduje gdy miecz
mój w ręce dzierżę, gdzie z bliskimi na polu walki stać mogę, gdy czoło ku
niebu chylę i hańbą imienia swego nie okryje... Czuje wtedy żyję, że śmierć
upadnie na kolana swe bo My zwyciężyć mamy… Chodź i Demonem może jestem, chodź
tu i Anioły Czarne skrzydła swe ku górze wznoszą, a i Przewodnicy przychodzą i
oczy cierpiącym otworzą… My wszystkich wyzwolimy i ze śmiercią wielki bój
stoczymy o życia nie winnych, o życia kochanych i nam oddanych… Tym czynem za
wszelkie dobra długi spłacimy i zwyciężymy! Bo bez śmierci korony nie
odejdziemy!
Miasto zatopione w ciemności...
W miejscu gdzie nie ujrzy
nikt światła, gdzie blask księżyca nie dotrze ja przechadzam się po ulicach
opustoszałych... Spoglądam w niebo z nadzieją lecz tam nie ma gwiazd ani chmur
... Tylko mrok w koło Mnie toczy się ... To jest Miasto Ciemności gdzie nucę se
tą piosenkę smutną... Krwi się nie boję, samotności nie żegnam i w Cieniu życie
wiodę swe... Tu umarli i żywi są, tu czasu nie ma, dnia ani nocy tylko w
ciemności przechadzam się i kosztuję spokoju mroku... Ale? Nie smucę się,
przyjdzie chwila w której mrok odkryje swe karty a teraz tylko przechadzam
się... Uważaj na Siebie bo i Ciebie zaprosi do Miasta Ciemności gdzie blasku
księżyca nawet nie ujrzysz...
Opowieść o wybawcy...
Czysta kartka przede mną jest,
śnieżna bielą chwali się,
wielka czystością i skromnością…
A w mej dłoni piór dzierżę,
umoczone w czarnym jak noc atramencie..
Czas napisać historię tą niech każdy się dowie,
niech każdy poczuje
i to przeżyję co na karcie tej wypisze słowem mym…
wielka czystością i skromnością…
A w mej dłoni piór dzierżę,
umoczone w czarnym jak noc atramencie..
Czas napisać historię tą niech każdy się dowie,
niech każdy poczuje
i to przeżyję co na karcie tej wypisze słowem mym…
Zaczęło się to w nocy o równej północy,
tam gdzie nikogo innego nie było,
a jednak mnie coś tam zaciągnęło,
do ucha szeptało i oczom mym drogę wskazało…
W świetle księżyca biało-srebrzystego podążałem
aż jezioro wielkie ujrzałem,
nie dowierzałem lecz to snem nie było…
Woda była jak płynny ogień
lecz nie parzył ciała mego,
mimo iż czułem ciepło wielkie,
czułem że serce me słowa wypowiada
i pragnienie me wzmaga…
tam gdzie nikogo innego nie było,
a jednak mnie coś tam zaciągnęło,
do ucha szeptało i oczom mym drogę wskazało…
W świetle księżyca biało-srebrzystego podążałem
aż jezioro wielkie ujrzałem,
nie dowierzałem lecz to snem nie było…
Woda była jak płynny ogień
lecz nie parzył ciała mego,
mimo iż czułem ciepło wielkie,
czułem że serce me słowa wypowiada
i pragnienie me wzmaga…
Przeszedłem na sam środek jeziora tego
i dostrzegłem iż sam tam nie byłem,
ujrzałem stworzenia z legend,
z historii nie spisanych
i przez nie wielu ludzi widzianych…
Nimfy wodnych dróg,
driady leśnego łona,
nawet były tam skrzaty
i harty piekielne,
wszystkie się bratały
i w spokoju odpoczywały…
Wszystkie istoty
do ognistego jeziora tego
lecz powodu nie podały
tylko się mi ukłonić się chciały,
wszystkie spokojnie się przedstawiały…
Nie wiedziałem co się dzieje,
czemu tak jest,
co ja zrobiłem takiego
że na ukłony zasłużyłem te?
i dostrzegłem iż sam tam nie byłem,
ujrzałem stworzenia z legend,
z historii nie spisanych
i przez nie wielu ludzi widzianych…
Nimfy wodnych dróg,
driady leśnego łona,
nawet były tam skrzaty
i harty piekielne,
wszystkie się bratały
i w spokoju odpoczywały…
Wszystkie istoty
do ognistego jeziora tego
lecz powodu nie podały
tylko się mi ukłonić się chciały,
wszystkie spokojnie się przedstawiały…
Nie wiedziałem co się dzieje,
czemu tak jest,
co ja zrobiłem takiego
że na ukłony zasłużyłem te?
Gdy spytałem się Kobietę
w czarną suknie ubraną
jak z chmur najczarniejszych utkaną,
odpowiedziała tak :
,,Przybył ten co gniew demonów nosi w sobie,
ten co spokojowi nie szkodzi
i słowo dobrego cienia roznosi…
Skrzydeł mu brak
lecz i tak się unosi wyżej
niż Gryfy szlachetne i Wampiry podstępne...”
w czarną suknie ubraną
jak z chmur najczarniejszych utkaną,
odpowiedziała tak :
,,Przybył ten co gniew demonów nosi w sobie,
ten co spokojowi nie szkodzi
i słowo dobrego cienia roznosi…
Skrzydeł mu brak
lecz i tak się unosi wyżej
niż Gryfy szlachetne i Wampiry podstępne...”
I tak zbierało się stworzeń więcej przy mnie,
przybywały i z ukryć się wyłaniały,
Bazyliszki, Wampiry, Cienie, Duchy, nawet i Minotaury przybiegały…
Wszystkie na brzegu na mnie czekały,
na każdy ruch spoglądały tak jak by od wieków na mnie oczekiwały…
przybywały i z ukryć się wyłaniały,
Bazyliszki, Wampiry, Cienie, Duchy, nawet i Minotaury przybiegały…
Wszystkie na brzegu na mnie czekały,
na każdy ruch spoglądały tak jak by od wieków na mnie oczekiwały…
Wtedy spojrzałem na dno jeziora
i ujrzałem znaki biało czarne wszędzie,
jak by zatrzymać miały ich
i wiecznie więzić w świecie tym,
niczym klątwą nałożona po wsze czasy…
Nie myśląc chwile zniszczyć je chciałem
i zabrać stworzenia te z wiecznej ciemności
lecz gdy zacząłem znaki na ciele mym powstawały
i zmieniać mnie…
Skrzydła czarne na mych plecach powstały
a znaki na ciele biały światłem wypalały się,
ból znosiłem i do poświecenia się skłoniłem.
Ostatni znak już zniknął i sił mnie pozbawił,
wtedy upadłem i na wodzie leżałem wyczerpany…
i ujrzałem znaki biało czarne wszędzie,
jak by zatrzymać miały ich
i wiecznie więzić w świecie tym,
niczym klątwą nałożona po wsze czasy…
Nie myśląc chwile zniszczyć je chciałem
i zabrać stworzenia te z wiecznej ciemności
lecz gdy zacząłem znaki na ciele mym powstawały
i zmieniać mnie…
Skrzydła czarne na mych plecach powstały
a znaki na ciele biały światłem wypalały się,
ból znosiłem i do poświecenia się skłoniłem.
Ostatni znak już zniknął i sił mnie pozbawił,
wtedy upadłem i na wodzie leżałem wyczerpany…
Stworzenia uwolnione podbiegły do mnie
i zabrały do siebie,
gdzie nimfy i driady uzdrowić mnie miały,
mimo bólu i cierpienia
bez krwawienia radość na mych ustach gościła…
Ale czemu na mej głowie rogi widnieją zakręcone?
Czemu skrzydła czarne jak noc posiadam
ze znakami z jeziora ognistego?
Czym się stałem, odpowiecie proszę?...
i zabrały do siebie,
gdzie nimfy i driady uzdrowić mnie miały,
mimo bólu i cierpienia
bez krwawienia radość na mych ustach gościła…
Ale czemu na mej głowie rogi widnieją zakręcone?
Czemu skrzydła czarne jak noc posiadam
ze znakami z jeziora ognistego?
Czym się stałem, odpowiecie proszę?...
Pytałem chodź sił nie miałem
i od Kobiety w czerni znów odpowiedź usłyszałem :
,,Ten co w sercu zniszczenie ma,
ten co dla gniewu żyć miał,
oddać się chciał za tych co cierpią doznają
i w samotności żyć mają…
Stałeś się buntownikiem losu,
Czarnym Aniołem Dobra,
nie jesteś człowiekiem już i nie będziesz
bo teraz koronę na głowie
nosić będziesz Srebrzystą Królu Wyzwolicielu nasz…”
i od Kobiety w czerni znów odpowiedź usłyszałem :
,,Ten co w sercu zniszczenie ma,
ten co dla gniewu żyć miał,
oddać się chciał za tych co cierpią doznają
i w samotności żyć mają…
Stałeś się buntownikiem losu,
Czarnym Aniołem Dobra,
nie jesteś człowiekiem już i nie będziesz
bo teraz koronę na głowie
nosić będziesz Srebrzystą Królu Wyzwolicielu nasz…”
Wiosenna zabawa nocą...
Noc nadchodzi i nikt się nie boi, 24.00 dochodzi i
nas na zabawę prosi… Wychodzimy i wszyscy w ciemny się zbieramy, w ludziach i
stworach nie przebieramy lecz każdego zabieramy… Anioły z Demonami, Driady i Wilkołaki,
Wampiry i Nimfy wszyscy się zbieramy i do zabawy rozgrzewamy… Ludzi też zapraszamy
i do białego rana się zabawiamy bo tu każdy jest bratem, każdy jest siostrą,
nic nas nie różni a muzyka łączy w jedność… Impreza ta nie skończy się póki
księżyc na niebie widnieje, ogień złotem się jarzy Duchy postawili na straży i
nawet Cienie w zieli do nocje zgrai… Taki nastał czas w wiośnie też że każdy razem
być chce i nikt nie przerazi się tych co bawią się w tej zgrai… Więc chodź do
nas i nie myśl za wiele ! Chodź bawić się jak w niebie ! Czekamy i na Ciebie !
Zabójca czy ofiara?
Wstań! Przeładuj! Celuj!
Biegnij! Przed Siebie uciekaj, przed własnym cieniem się skrywaj... Ostrzału
nie przerywaj i zwiewaj dalej, przed siebie uciekaj... Do cienia znikaj i przed
światłem się ukrywaj.... Zabójcą jesteś czy Martwym Cie nazwą ? Nie pozwól im
na to! Nie daj się zastraszyć, nie daj się przerazić! Martwym już nie będziesz,
ofiarą się nie staniesz... Teraz przed Tobą tylko ta ścieszka jest, krwawa
droga otwiera się...
Zemsta po śmierci...
Pamiętam te
spokojne chwile gdy przez polane przechodziłem, gdy pięknem chwil zachwycałem
się... Leżałem całe dnie i w niebo czyste wpatrzony spoczywałem, ukojony i
rozmarzony o szczęśliwej przyszłości .... A teraz w czarną noc tą leże na ziemi
lodowatej w kałuży krwi swej... Spoglądam na oprawcę mego odchodząc już ze
świata tego okrutnego... Pytanie się w duchy mym rodzi czy to słowo to koniec
mój rodzi?... Umieram... Umieram... Umier... Serce stanęło, me krew nie płynie
a jednak widzę, a jednak słyszę... Co się dzieję? W ciele mym ogień płynąć
zaczyna... Serce znów bije jak opętane, krew się nie leje a wrze, a z bólu
zaraz oszaleje... Znów Śmierć zabawiać się chce, znów szpony jej dorwały
Mnie... A Ja rozszarpie Ją ! Wstaje już, powstrzymać się nie mogę... Litości nie
okaże i na śmierć oparwcę skarze, do piekielnej czeluści ciało podrzucę a dusze
skarze na katusze !
Powstaniec końca świata...
Jeśli świat ten
upadnie
ja go podniosę
z kurzu otrzepie
i zmienię
że słońce wzejdzie,
że cień strachem nie
będzie smakował,
ból to będzie
przeszłość,
a cierpienie to tylko
nicość,
pustka zniknie
i światłem się
napełni
jak dzban
sprawiedliwości...
Pożerający Cienie ...
Gdy widzę ciemność
spoglądają z niej
oczy te...
One przeszywają mnie
na wylot,
one mnie najlepiej
znają
aż do ducha
przenikają
i zamiary odkrywają
me ...
Co nie zrobię
oni wiedza to
bo ciągle w mroku
przyglądają się mnie...
Jestem jak zwierzyna
czają sie mnie gdzie
mogą
i czekają aż garda ma
opadnie
wtedy przyjdą
i zabija mnie
lecz jeśli zbliżą sie
to potwora wzywać
będę
i poświecę się...
Nie będę taki sam
już nigdy,
nigdy się nie
odmienię
i w człowieka nie
zmienię ...
Los mój będzie
przesadzony
i naznaczony ścieżką
potwornego stwora
który pożera cienie
skrywające się w
mroku...
Zesłany na czarną ziemie...
Trafiłem do świata
tego gdzie bohater
w cieniu ukrywa się.
Ludzkie przerażenie
to świata tego
zasada,
tu anioły wstawać nie
mogą.
Zabijają się i
krzyczą pomocy ludzie :
,,Ratujcie !"
lecz nikt nie
przychodzi
i kolejny człowiek
odchodzi...
Krew przelewa się
i ludzi do świata
snu wiecznego przenosi ...
Ale już czuje
ze nadchodzi lepszy
dzień
już blisko jest mnie
i zmieni ten świat...
Pani Sukkub ...
Przychodzi za nocy
i do rana pozostaje
z łoża mego nie
wstaje
ten Sukkubus Lady...
Urodzi mnie,
ciało rozbudza
i uczucia wzmaga
lecz oddać się
nie myślę tak łatwo,
wiec tez ja rozpalam
dotykiem swym...
Niech płoną nasze
ciała,
niech wzmaga się
uczuć moc,
niech nic nas nie
zatrzyma...
Pocałunki gorące,
ciała dwa wrzące
w pierścień się plączące,
taka jesteś Sukkubus
Lady ma...
Wiec daj z siebie
wszystko,
uczucia me do serca
swego skryj,
a ja życie swe oddam
Ci ...
Niech ta noc nie
skończy się ...
Aborcja ...
To co się stało już nie wróci... To twój krzyk mnie sprowadził? To Ciebie ciemności słyszę, tam gdzie i ja leże... Dziecko małe we krwi skąpane spogląda na mnie czyżbyś było przez matkę i ojca nie kochane? Odtrącone na śmierci łaskę, pozostawione i w ciemność wrzucone na wieczne potępienie to biedactwo boże... Nie płacz już Mała bo każdy tu trafia, nawet ja mimo ze rogi i oczy czerwienia zlane mam to chyba Cie nie wystraszy? Wybacz im porzucenie twe, nie czuj urazy czy zła do nich, proszę ja pięknie Cie... Życia smaku nie zaznałaś a na drugą stronę przeprawiona zostałaś, przez matkę skazana i ojca swego lecz list pozostaw im nie z złości ale miłości... Serce im pękać będzie... Każdego dnia, każdej nocy aż do śmierci zawitania, wtedy spotkacie i zobaczycie się oko w oko, twarzą w twarz... Słowa tu znaczenia już nie będą miały a emocje twe znaczenia nabiorą, świat przerobią... Uspokój się i uczuć nie zagub, nie odtrącaj a miłością w tym ciemnym świecie rozkwitaj najpiękniej tak że całą tą pustynie w ogród zmienisz... A dziś pogadajmy razem, Ja zaopiekuje się tobą aż ich spotkasz....
Cienisty Demon ...
Jestem ,,Cienistym Demonem", nocnym stworem z cienia stworzonym, w człowieka wciśnięty i zamknięty przez wszystkich wyklęty i nienawiścią, oznaczony w zniszczeniu, wiecznym skupiony... Zabiję tych co ranią Mnie, zabiję tych co niszczyć chcą bo tylko Ja! Wybrany jestem na chaosu stworzenie a dla reszty to tylko znikające marzenie... W nocy tej może i dorwę Cię wiec uważaj bo we śnie, gdy Mnie ujrzysz już Sam nie obudzisz się lecz ze Mną w duszy ockniesz się... Nie wypieraj się! Nie odrzucaj Mnie! Bo i tak nie odejdę, puki mrok w sercu twym jest to Ja i w nim będę uśmiechać się do Ciebie... Zapamiętaj to na zawszę, bronić będę Cię gdy zapragniesz mnie...
Upadek Anioła z miłości ...
Odebrał jej Bóg skrzydła, zabrał cenę i życia wartość zsyłając do ciała tego, do ziemi przywiązanego, na wieczność hańbą okrytego ... Spotkała Ukochanego lecz klątwa oznaczonego, ale te czasy były, zakochali i rozstali, potem miłości ich rożnie chodziła... Od serca do serca, aż u zdziwieniu każdemu, znów stoją przed sobą ze spojrzeniem, tym utęsknionym ale też nie zrozumiałym bo nie zaznanym... On pragnął jej jak nikogo, a teraz chce by szczęśliwie całowała innego... Czy jest w tym coś dziwnego ? Ona pragnie lecz czego to nie wyszeptała sercu jemu...
Maska Gniewu ...
Gdy zdejmę maskę swą, ziemię w ręce skruszę... Me spojrzenie sparaliżuję cię, a ruchu mój twa moc odbierze... Me pragnienie przełamie twe zbawienie... Czym jestem? Może potworem ? A może demonem? Hmm może nazwiesz mnie stworzeniem z piekła rodem? Nie wiem sam lecz gdy spotkasz mnie to już ognia nie boj się bo on nie zniszczy Cię jak spojrzenie me... Wkurzcie mnie a nie uciekniecie! Nie skryjecie się! Bo ja wytropię was, na strzępy rozerwę i do piekła pośle dusze wasze nie czyste lub ?! Pobawię się z wami polować będę jak na zwierzynę cala noc a na końcu i tak nie wygracie bo wy zawsze przegrywacie... Wiec co? Uciekacie czy poddajecie się ?
Tron cieni ...
Jestem Czarnym Wędrowcem, podróżnikiem czy przewodnikiem... Nazwa ta nie ważna, bo ja do Cienia Ciebie zabiorę i odkryje każdą tajemnice słodką, droga długa więc zbieraj piękne ciało swe... Noc młoda a drogę księżyc nam wskażę, idziemy tam gdzie serca nasze zakopane zostały... Gdzie nadzieja kończy się a nauka umiera, tam poczujemy to co żyje w nas od lat już tylu... Chodź ze mną Księżniczko Cieni a koronę dam ci jeszcze tej pełni... Na niebie lśni w pełni księżyc dla Ciebie więc nie ociągaj się, po tron dojść trzeba, i świat cieni zszokować że jego Królowa prawdziwa powróciła...
Nocna wędrówka w cieniu...
Noc zaczęła się, duchy i cienie na świat wychodzą, ja wraz z nimi wyjść pragnę... Wędrówkę przemierzyć, pewnie wielką lecz drogi się nie znam bo w cieniu serce me zaklęte, niczym znicz nadzieją... A Ty podążysz za mną? Przejdziesz się w raz ze mną i tymi co oddechu już nie maja, po świecie tym jeszcze raz? Niech Cię obawa nie dręczy, bo nic Ci nie zrobią te zjawy z cienia wzięte, z mroku uszyte ciała ich lecz spokojne są jak chmura błąkająca się po tym czarnym niebie w noc dzisiejszego spaceru naszego...
Dwa naboje...
Dwa naboje w magazynie mym
kto zginie? Kto?! kto przeżyje? Kto?
Gdy wystrzelę je przed siebie? Zobaczymy!
Przekonamy sie kto jeszcze ile pożyje...
Kula zabije ale nie przebija jak słowa me...
Przebije ducha słowem,
przebije ciało kulą
i odejdę zanim ktoś obejrzysz się
to me życie krwawe i nie zabawne...
kto zginie? Kto?! kto przeżyje? Kto?
Gdy wystrzelę je przed siebie? Zobaczymy!
Przekonamy sie kto jeszcze ile pożyje...
Kula zabije ale nie przebija jak słowa me...
Przebije ducha słowem,
przebije ciało kulą
i odejdę zanim ktoś obejrzysz się
to me życie krwawe i nie zabawne...
Miłosny nieszczęśnik...
Miłość wielka była, taka nie odwzajemniona, delikatnie rozproszona, skrywana w sercu jego nie pozornie odkrywana lecz ona tego nie widziała, że dla niego znaczyła więcej niż życia nowego progi... Znaczyła tyle że ceny podać nikt nie da rady, zakochał się na zabój lecz z czasem serce jego kruszało, lodowym miodem oblane zostało i zamarzło... Życie mu już nie sprzyjało, mrok przyciągał a księżyc oczarował więc oddał życie w zamian za ukojenie... Jego duch biały jak śnieg, wita nas we śnie przepowiada miłosne nieszczęście, gdy go ujrzysz miłość twa pęknie i w niepamięć już odejdzie...
Świat krwawych dróg...
Świat ciemności, nie przez ludzi zamieszkany lecz wampirów ludy... W cieniu żyją bo światła tam nie ma jak i radości, ich życie jest pochłonięte w głębokiej ciemności dla tego nie ma ma tam litości... Krew to ich życie wiec zabijaj albo giń w świecie tym słodkie mroku dziecię... Księżyc na niebie srebrny widnieje, szlachetny i dumny lecz ta ziemia czerwienia kwitnieje, nie ma tam roślin za wiele a jak spotkasz to różę w krwawej szacie tam zobaczycie w mroku, jak i często ślipia widać, to nie wróg! Lecz Brat twój się śmieje, że na takim świecie przyjść zachciałeś, mówi że chyba oszalałeś lecz ty, trzymaj się na tym piekle bo tam słońce nigdy nie wzejdzie nad krwawymi polami...
Serce w lodowej skorupie...
Jak to było? Te dwa słowa? A ,,Kocham cię" lecz czemu serce me milczy gdy mówię słówka te? Skamieniało? Zlodowaciało? W lód krwawy zaklęte zostało i do snu upadło wiecznego, póki ktoś nie skruszy lodu tego, on słodkości emocji czuć nie będzie mógł...
Stracony przez uczucia...
Tak to było historia znana i wielu widziana... Zakochali się od słów do pocałunku, doszło do serca i w jedno złączyło, był wierny i oddany a ona wiernością nie poskąpiła... Do czasu gdy chmury nadeszły do jej serca… Znikała, nie wracała, samego go pewnego dnia zostawiła na zawsze... Wziął sznur i zniknął bo bez niej życia widzieć nie chciał... Teraz żyje nadal bez serca... Za maską uśmiechniętą, skryty z otworem na piersi... Z ust jego słów się nie dopatrzycie bo krew leje się strumieniami jak męczennik żyje na tej bardzo dziwnej ziemi...
Bliski upadek...
I tak się me życie kręci, jak sen nie skończony męczy mnie... Daje trochę radości i cierpienia lecz bardzo mało miłości... Nadziei wiele i rozczarowań masę bym nie mógł radości smakować w chwilach tych... I jak tu żyć?
Wampirzy szept...
W nocy tej przybędę do ciebie, wkradnę się nie postrzeżenie cichutku do uszka szeptem powiem słów parę i zabiorę cię do świata snów... Obudzisz się z czaru tego gdy księżycowy blask opali twarzyczkę twą delikatnie, a wicher powietrza schłodzi wargi twe. Nie wystrasz się tego co potworne bo to potulne stworzenie jest... Potem w noc gwieździstą po lesie przejdziemy się, nic nas nie zaskoczy bo ta noc podwładna jest nam... To nie sen, nie obudzisz się, więc graj w te grę do rana. Jeszcze chwil wiele więc do jeziora dojdziemy i tam świat piękny odkryjemy... Nic nas zatrzymać nie może bo to pragnienie me by ukazać ci świat którego ludzkie oczy oglądać nie mogły lecz twe skąpią się w pięknie jego...
Patrz na świat ten oczami słodkimi, sercem swym wielkim, rozumem światłym i całym bo to straszne nie jest, uśmiech twój namaluje się gdy w mroku ujrzysz samą siebie. W sukni z cienia utkanej na polanie w świetle księżyca białego gdzie pole róż kwitnie, co noc lecz rano z płaczem znika nagle i żegna cię... Więc choć czasu nie mamy wiele idźmy drogą tą miedzy drzewami czarnymi a blask gwiazd wskaże nam drogą do nieba cienia tego jedynego gdzie rozkosz opatuli nas..
Patrz na świat ten oczami słodkimi, sercem swym wielkim, rozumem światłym i całym bo to straszne nie jest, uśmiech twój namaluje się gdy w mroku ujrzysz samą siebie. W sukni z cienia utkanej na polanie w świetle księżyca białego gdzie pole róż kwitnie, co noc lecz rano z płaczem znika nagle i żegna cię... Więc choć czasu nie mamy wiele idźmy drogą tą miedzy drzewami czarnymi a blask gwiazd wskaże nam drogą do nieba cienia tego jedynego gdzie rozkosz opatuli nas..
Świat nocnych marzeń...
Gdy pustki wszędzie, gdy cisza nas znajdzie, gdy spokój ogarnie miasto
i do snu utuli wszystkich a my po uliczkach się przejdziemy , bo nie boimy się ciemności, to nasza rodzina, nie opuści nas a gdy chcemy to ukłoni się nawet w pas tylko dla nas...
Ciemność schronienie me słodkie, w mroku odnaleźć się mogę , bo wiem że, czuję tak nie wiele chłodu, dotyku. Ten słodki powiew pieści me usta, wtedy nic mnie nie interesuje bo gdzie nie spojrzę widzę to co chcę, raz jestem a raz zniknę, po cichu zbliżę się i złapię cię za rękę, do mroku wciągnę i świat pokaże że, naprawdę się zakochasz ...
Czarny Anioł
Piękne jest to czego ujrzeć nie mogę w jasności, piękne te chwile gdy spoglądam nieśmiało na ciebie i przypominam sobie, gdy jak anioł odziana byłaś jak z nieba czarnego wysłana dla mnie małego. Lecz czemu mnie skusiłaś i opuściłaś?
Zniknęłaś gdy słońce zachciało wstać a mrok się oddalił ... Następnej nocy powróciłaś do mnie jeszcze piękniejsza, oczarowałaś me serce swym mrokiem, słodkim zapachem, uwodziłaś i jak co noc w cieniu się rozpłynęłaś , zostawiając we mnie wielkie pragnienie ciebie...
Mroczna Księżniczka...
I tak twa skóra jak u wampira jest jedwabiście delikatna. Oczy, to zimne stawy w których żyją nimfy. Widać w nich księżyc, blady, pełny, nie ubrany.
Z ust twych można zlizać najsłodszy mrok na świecie. Delikatny jak puch chmur i słodki jak nektar czarnych róż kwitnących raz na sto lat w miejscu gdzie nikt ich znaleźć nie zdoła bo od razu się zakocha ...
Jesteś tym dzieciątkiem mroku, tym jednym z niewielu co istnieć może ... Jesteś księżniczką mroku i nocy tej niech księżyc oświetla twarzyczkę twą a ty zakryj świat płaszczem swym by noc mogła nastać ... A my we dwoje przez świat przelecimy na rumakach powstałych z mroku, świat zwiedzimy w tej nocy , znajdziemy dzieciątka te, które cierpieć muszą ...
Z ust twych można zlizać najsłodszy mrok na świecie. Delikatny jak puch chmur i słodki jak nektar czarnych róż kwitnących raz na sto lat w miejscu gdzie nikt ich znaleźć nie zdoła bo od razu się zakocha ...
Jesteś tym dzieciątkiem mroku, tym jednym z niewielu co istnieć może ... Jesteś księżniczką mroku i nocy tej niech księżyc oświetla twarzyczkę twą a ty zakryj świat płaszczem swym by noc mogła nastać ... A my we dwoje przez świat przelecimy na rumakach powstałych z mroku, świat zwiedzimy w tej nocy , znajdziemy dzieciątka te, które cierpieć muszą ...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)