czwartek, 21 listopada 2013

Kruczy Anioł ....

   Zwą go Anielskim Krukiem... Przelatuje tylko nocą gdy księżycowy blask spoczywa na jego Ukochanej trumnie... Zatrzymuję się tylko nad jej grobem na chwile małą, jest cichy jak kot, i pozostawia tylko różę czarną co noc na grobie z wyrytym napisem ,,Ukochany Aniołku"... Znika tak jak przybywa, w Cieniu się rozpływa i nawet pióra nie zostawia... Nie wybacza, nie przebacza, urazy nie skrywa a bez łez życie mordercom odbiera a ich dusze pożera... Ciał nie zostawia tylko dwa czarne krucze pióra wbite w ziemie pozostawia... 

Kim jesteśmy? ...

Kim jesteśmy Ludzie tej ziemi... Aniołami z Nieba strąconymi... Demonami z Piekła wypędzonymi... Istotami stworzenia czy zniszczenia... Panami czy sługami... A może w sercach naszych prawda nie odkryta spoczywa... Kto się nad tym zastanawia... Czasu nie mamy i życia nie zachwalamy tylko smutki i żale wywalamy... 

Dwa oblicza Kroczącej Śmierci...

    W ludzkich duszach skryte istoty są różne, raz dobre a raz złe a gdy sama śmierć związać się chce powstaje Ona... Kobieta mała, drobna i skromna, z uśmiechem i słodkim głosu brzmieniem, zawsze pomocna i koleżeńska lecz gdy noc dochodzi śmierć opętuje Ją... Kosę samej śmierci dzierży w dłoni swej drobnej z ciemności wyłonionej i przez miasto przechodzi, niczym kat swą prace jak najlepiej znosi... 
W duszy jej prawdziwa Pani Śmierci powstaje, zabija każdego kto z duchem się nawinie... Dobrego i złego, winnego i cierpiącego każdego zabije, każdemu serce przebije lecz nigdy hańbą się nie okryje... Ten kto serca nie ma, ten kto nie żyje a chodzi, ten co Anioła czar i klątwę Demona w piersi nosi, tylko ten co przez Piekielne Wrota przechodzi i Bramy Niebios przekracza, tylko ten Ją poskromi kto w ciemności widzi światła drogę i porażki nie ponosi...