piątek, 22 listopada 2013

Uczta w zamku... 1/3

Z cienia wyłoniła się Kobieta zwana Sukubem lecz inaczej przedstawić się chciała, to jednak jej rogi zdradziły jej korzenie i demoniczne pochodzenie ... Strachu we mnie nie wywołała i do mroku zaprosić chciała... Poszedłem z nią chodź ze snu obudziła mnie, chodź z rozkoszy nie świadomości wyłoniła Demonicznego Ducha mego... Przez wrota Cieni do zamku przenieśliśmy się i u pół Demonów, Czarnych Aniołów zawitaliśmy, gdy miejsce przy stole zajęliśmy ucztę zaczęliśmy... Wina, wody źródlane i wódki, mieli co chciałeś niczego nie brakowało lecz spytałem czym zawdzięczam zaproszenie to ... Odpowiedz prosta nie była ... Zrozumiałem ducha mego gdy w Piekielne Lustro spojrzałem, wtedy wszystko jasne się stało ze od małego byłem i się kryłem z moim bytem, pół Demonem i pół Aniołem... Jak to się stało gdy się karty swe w końcu widziało opisze gdy ucztę skończę swą ...

Miłość Sukuba...

Wyłoniła się z ciemności, piękna niespotkana to Kobieta, uroda jej za skasuje i na wielka pochwale zasługuje... Delikatnie mówiła i spoglądała jak zakochana chodź przez piekło znaczona bo rogi zasłaniała i ogon sukuba posiadała lecz zła nie wyznawała... Nie ukrywała że dość życia Demona miała i po prostu uwolnić się chciała... Nie widziałem czemu ale czułem się jak Ona bo żyć chciałem szczęśliwie bez bólu i cierpienia a więc się przytuliłem i jej łzy wytarłem... Nim się obejrzałem a już ranek nadchodził, lecz co niespodziewane było że człowiekiem się stała gdy promienie słońca na nią padły a nadal moce swe posiadała... I tak żyjemy do dziś oboje się w Demona zmieć umiemy a jednak dobra z serca nie oddajemy...