niedziela, 17 listopada 2013

Zemsta po śmierci...

        Pamiętam te spokojne chwile gdy przez polane przechodziłem, gdy pięknem chwil zachwycałem się... Leżałem całe dnie i w niebo czyste wpatrzony spoczywałem, ukojony i rozmarzony o szczęśliwej przyszłości .... A teraz w czarną noc tą leże na ziemi lodowatej w kałuży krwi swej... Spoglądam na oprawcę mego odchodząc już ze świata tego okrutnego... Pytanie się w duchy mym rodzi czy to słowo to koniec mój rodzi?... Umieram... Umieram... Umier... Serce stanęło, me krew nie płynie a jednak widzę, a jednak słyszę... Co się dzieję? W ciele mym ogień płynąć zaczyna... Serce znów bije jak opętane, krew się nie leje a wrze, a z bólu zaraz oszaleje... Znów Śmierć zabawiać się chce, znów szpony jej dorwały Mnie... A Ja rozszarpie Ją ! Wstaje już, powstrzymać się nie mogę... Litości nie okaże i na śmierć oparwcę skarze, do piekielnej czeluści ciało podrzucę a dusze skarze na katusze !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz