Czysta kartka przede mną jest,
śnieżna bielą chwali się,
wielka czystością i skromnością…
A w mej dłoni piór dzierżę,
umoczone w czarnym jak noc atramencie..
Czas napisać historię tą niech każdy się dowie,
niech każdy poczuje
i to przeżyję co na karcie tej wypisze słowem mym…
wielka czystością i skromnością…
A w mej dłoni piór dzierżę,
umoczone w czarnym jak noc atramencie..
Czas napisać historię tą niech każdy się dowie,
niech każdy poczuje
i to przeżyję co na karcie tej wypisze słowem mym…
Zaczęło się to w nocy o równej północy,
tam gdzie nikogo innego nie było,
a jednak mnie coś tam zaciągnęło,
do ucha szeptało i oczom mym drogę wskazało…
W świetle księżyca biało-srebrzystego podążałem
aż jezioro wielkie ujrzałem,
nie dowierzałem lecz to snem nie było…
Woda była jak płynny ogień
lecz nie parzył ciała mego,
mimo iż czułem ciepło wielkie,
czułem że serce me słowa wypowiada
i pragnienie me wzmaga…
tam gdzie nikogo innego nie było,
a jednak mnie coś tam zaciągnęło,
do ucha szeptało i oczom mym drogę wskazało…
W świetle księżyca biało-srebrzystego podążałem
aż jezioro wielkie ujrzałem,
nie dowierzałem lecz to snem nie było…
Woda była jak płynny ogień
lecz nie parzył ciała mego,
mimo iż czułem ciepło wielkie,
czułem że serce me słowa wypowiada
i pragnienie me wzmaga…
Przeszedłem na sam środek jeziora tego
i dostrzegłem iż sam tam nie byłem,
ujrzałem stworzenia z legend,
z historii nie spisanych
i przez nie wielu ludzi widzianych…
Nimfy wodnych dróg,
driady leśnego łona,
nawet były tam skrzaty
i harty piekielne,
wszystkie się bratały
i w spokoju odpoczywały…
Wszystkie istoty
do ognistego jeziora tego
lecz powodu nie podały
tylko się mi ukłonić się chciały,
wszystkie spokojnie się przedstawiały…
Nie wiedziałem co się dzieje,
czemu tak jest,
co ja zrobiłem takiego
że na ukłony zasłużyłem te?
i dostrzegłem iż sam tam nie byłem,
ujrzałem stworzenia z legend,
z historii nie spisanych
i przez nie wielu ludzi widzianych…
Nimfy wodnych dróg,
driady leśnego łona,
nawet były tam skrzaty
i harty piekielne,
wszystkie się bratały
i w spokoju odpoczywały…
Wszystkie istoty
do ognistego jeziora tego
lecz powodu nie podały
tylko się mi ukłonić się chciały,
wszystkie spokojnie się przedstawiały…
Nie wiedziałem co się dzieje,
czemu tak jest,
co ja zrobiłem takiego
że na ukłony zasłużyłem te?
Gdy spytałem się Kobietę
w czarną suknie ubraną
jak z chmur najczarniejszych utkaną,
odpowiedziała tak :
,,Przybył ten co gniew demonów nosi w sobie,
ten co spokojowi nie szkodzi
i słowo dobrego cienia roznosi…
Skrzydeł mu brak
lecz i tak się unosi wyżej
niż Gryfy szlachetne i Wampiry podstępne...”
w czarną suknie ubraną
jak z chmur najczarniejszych utkaną,
odpowiedziała tak :
,,Przybył ten co gniew demonów nosi w sobie,
ten co spokojowi nie szkodzi
i słowo dobrego cienia roznosi…
Skrzydeł mu brak
lecz i tak się unosi wyżej
niż Gryfy szlachetne i Wampiry podstępne...”
I tak zbierało się stworzeń więcej przy mnie,
przybywały i z ukryć się wyłaniały,
Bazyliszki, Wampiry, Cienie, Duchy, nawet i Minotaury przybiegały…
Wszystkie na brzegu na mnie czekały,
na każdy ruch spoglądały tak jak by od wieków na mnie oczekiwały…
przybywały i z ukryć się wyłaniały,
Bazyliszki, Wampiry, Cienie, Duchy, nawet i Minotaury przybiegały…
Wszystkie na brzegu na mnie czekały,
na każdy ruch spoglądały tak jak by od wieków na mnie oczekiwały…
Wtedy spojrzałem na dno jeziora
i ujrzałem znaki biało czarne wszędzie,
jak by zatrzymać miały ich
i wiecznie więzić w świecie tym,
niczym klątwą nałożona po wsze czasy…
Nie myśląc chwile zniszczyć je chciałem
i zabrać stworzenia te z wiecznej ciemności
lecz gdy zacząłem znaki na ciele mym powstawały
i zmieniać mnie…
Skrzydła czarne na mych plecach powstały
a znaki na ciele biały światłem wypalały się,
ból znosiłem i do poświecenia się skłoniłem.
Ostatni znak już zniknął i sił mnie pozbawił,
wtedy upadłem i na wodzie leżałem wyczerpany…
i ujrzałem znaki biało czarne wszędzie,
jak by zatrzymać miały ich
i wiecznie więzić w świecie tym,
niczym klątwą nałożona po wsze czasy…
Nie myśląc chwile zniszczyć je chciałem
i zabrać stworzenia te z wiecznej ciemności
lecz gdy zacząłem znaki na ciele mym powstawały
i zmieniać mnie…
Skrzydła czarne na mych plecach powstały
a znaki na ciele biały światłem wypalały się,
ból znosiłem i do poświecenia się skłoniłem.
Ostatni znak już zniknął i sił mnie pozbawił,
wtedy upadłem i na wodzie leżałem wyczerpany…
Stworzenia uwolnione podbiegły do mnie
i zabrały do siebie,
gdzie nimfy i driady uzdrowić mnie miały,
mimo bólu i cierpienia
bez krwawienia radość na mych ustach gościła…
Ale czemu na mej głowie rogi widnieją zakręcone?
Czemu skrzydła czarne jak noc posiadam
ze znakami z jeziora ognistego?
Czym się stałem, odpowiecie proszę?...
i zabrały do siebie,
gdzie nimfy i driady uzdrowić mnie miały,
mimo bólu i cierpienia
bez krwawienia radość na mych ustach gościła…
Ale czemu na mej głowie rogi widnieją zakręcone?
Czemu skrzydła czarne jak noc posiadam
ze znakami z jeziora ognistego?
Czym się stałem, odpowiecie proszę?...
Pytałem chodź sił nie miałem
i od Kobiety w czerni znów odpowiedź usłyszałem :
,,Ten co w sercu zniszczenie ma,
ten co dla gniewu żyć miał,
oddać się chciał za tych co cierpią doznają
i w samotności żyć mają…
Stałeś się buntownikiem losu,
Czarnym Aniołem Dobra,
nie jesteś człowiekiem już i nie będziesz
bo teraz koronę na głowie
nosić będziesz Srebrzystą Królu Wyzwolicielu nasz…”
i od Kobiety w czerni znów odpowiedź usłyszałem :
,,Ten co w sercu zniszczenie ma,
ten co dla gniewu żyć miał,
oddać się chciał za tych co cierpią doznają
i w samotności żyć mają…
Stałeś się buntownikiem losu,
Czarnym Aniołem Dobra,
nie jesteś człowiekiem już i nie będziesz
bo teraz koronę na głowie
nosić będziesz Srebrzystą Królu Wyzwolicielu nasz…”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz