Coś wołało ducha mego, ktoś szeptał do ucha mego... Skusiłem się, więc szukac zacząłem wlaścicielki tego pięknego głosu, ulica za ulicą przemierzałem i Kobiety szukałem... W cieniu ukryta była z łzami w oczach swych, szklanymi zwierciadłami spojrzała na mnie a ja pomóc jej chciałem, pocieszyc chodź trochę a ofiarą jej zostałem...
Teraz Ona swe kły w moją szyję wbija, krew z ciała mego spija, świat ciemny robi się, siły mnie opuszczają...
Czy to koniec?
Krew moja teraz w niej płynie a ja głuchy i ślepy, chyba umieram... Ból spowija me serce, coś w ciele mym się tworzy, coś ducha mi odbiera...
Co się ze mną dzieje?
Krew... Czuje jej zapach... Po chwili wzrok mój wraca lecz już oczy nie te same, już słuch i smak to, to już inne doznanie...
Kim się stałem?
Znów Ona się zjawiła, to Ona mą ranę opatrzyła... Blada Kobieta, oczy czerwono złote, włosy czarniejsze od nocy a usta różane... Delikatnie się koło mnie przytuliła i szeptała:,,Jesteś już mój na zawsze..." Słowa te serce me zatrzymały i wspomnienia mroczne z dawnych lat wracały... Pamietam już ją... Ona... Niegdyś ma narzeczona lecz w grobie złożona...
Wow jaki fajny ^^
OdpowiedzUsuń